Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
21:25

Los zawsze rzuca mi pierdolone kłody pod nogi. Z każdym rokiem jest coraz gorzej. Czy zrobiłam w życiu coś tak strasznego, żeby na to wszytko zasłużyć? Czy po prosto przyciągam wszystko co chujowe?
Już powoli brakuje mi sił. Ile rzeczy jeszcze pójdzie nie tak? Ile razy będę walczyć o choć odrobinę szczęścia albo chociaż spokoju? Już mam coraz mniejsze oczekiwania co do życia i tego, co mi przyniesie. Moje życie to jeden wielki jebany żart.
Mogę wylecieć ze studiów. Mój brat wyjeżdża do wojska i nie będę miała z kim rozmawiać przez kilka miesięcy. Mój "chłopak" mieszka daleko i nie mogę wyprzeć ze świadomości jego byłej. Znowu nie potrafię normalnie funkcjonować przez depresję, samonienawiść. Stres ogarnia mnie całą, pochłonął całkowicie.
W pracy spędzam 12h dziennie, żeby nie mieć czasu na przebywanie w samotności, ale to nic nie daje.
Nie mam już sił, poddaję się temu, co dzieje się z moim życiem i ze mną, bo nie mam już siły walczyć o cokolwiek. Wszystko i tak kończy się klęską, nic nigdy nie kończy się dla mnie dobrze. Nic mi w życiu nie wyszło, niczego nie osiągnęłam. Do niczego też nie dojdę, będę wiecznym przegrywem życiowym.
Jaki sens jest w tym, żeby to kontynuować? To życie to jedna wielka farsa, żart, pomyłka. Po co się starać? Po co żyć?
Wszytko czego tylko się dotknę, zmienia się w gówno, którym dostaję w twarz. Praca - nikt nie docenia moich starań. Przyjaciele - nikt za mną nie tęskni. Rodzina - nikt się nie przejmuje, milion oczekiwań wobec tego, kim będę. Związki - wszystko pierdolę, nikt nie jest w stanie mnie pokochać, bo nie ma za co. Studia - mogą mnie wjebać, bo chociaż raz w życiu chciałam się dowiedzieć dlaczego ktoś potraktował mnie źle. Psychika - zepsuta do granic możliwości: ciągle myśli samobójcze, ataki paniki, stres, nienawiść do samej siebie. Jestem tak spierdolonym człowiekiem że nie widzę najmniejszego sensu mojej egzystencji. 

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl